Szła ulicą w ogóle nie zwracając uwagi na dziewczyny, które patrzyły na nią z piorunem na twarzy. Londyn to takie cholernie dziwne miasto. Jakieś dziewczynki zaczepiają 19 letnią dziewczynę i zaczynają ją wyzywać od nie ważne kogo. Myślicie, że ucieka? To jesteście w cholernym błędzie. Sama rozwiązuje swoje problemy. Nie używa do tego policji, straży pożarnej ani księdza Natanka. Nie ważne.
- To ta, dziewczyna naszego męża. Idiotka.
Była idiotką bo miała sławnego chłopaka. Sama nie lubiła jego muzyki. Zawsze jak była na jego koncercie wkładała słuchawki i słuchała Nirvany. Można powiedzieć... jest inna niż wszystkie?
Dlaczego Harry akurat ją wybrał - najczęściej zadawane pytanie przez napalone faneczki Harry' ego na twitterze. Umiała na to pytanie odpowiedzieć, bo zna swoją wartość. Wie kim jest.
Zamiast tych kochaniutkich sweterków i sukieneczek w kwiatki zdecydowanie woli zwykłe rurki i bluzę adidasa. Po co szła? Szła do Harry' ego. Wrócił z półrocznej trasy i właśnie wrócił do domu. Nie mogła się doczekać kiedy go zobaczy. Dawno go nie widziała, w tym problem. Ostatnia uliczka, ten napis 'Wottencamper' jego ulica. Weszła po schodkach i zadzwoniła dzwonkiem. Słyszała że ktoś tam jest, ale nikt nie otwierał. Weszła bez pytania. Szukała Harry' ego po wszystkich pokojach.
- Harry? Harry... Harry serio...
Usłyszała trzask i szept. Wzięła nóż i szła dalej. Weszła do sypialni. Zanim spojrzała za łóżko, z niego wyskoczył Harry. Schował jej coś do kieszeni i całując rzucił na łóżko. Zaczął ją łaskotać.
-Witam mojego pojebańca. - rozpoczął Harry - Mam dla Ciebie 2 bilety na koncert Depeche Mode! Na który oczywiście idziesz ze mną . - uśmiechnął się delikatnie.
- Hm... uważam, że może się wybiorę. - dodała głosem primadonny.
Harry się zaśmiał i z niej zeszedł. Ktoś zapukał do drzwi więc poszli je otworzyć, razem. Przed nimi stał policjant.
- Pan Styles? Ma pan zarzut popełnienia zabójstwa. - powiedział znudzonym głosem policjant.